Warning: include(/home/taniepoz/public_html/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/wp-cache-base.php): failed to open stream: No such file or directory in /home/taniepoz/domains/polinfor.pl/subdomains/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/wp-cache.php on line 92

Warning: include(): Failed opening '/home/taniepoz/public_html/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/wp-cache-base.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php74/lib/php') in /home/taniepoz/domains/polinfor.pl/subdomains/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/wp-cache.php on line 92

Warning: include_once(/home/taniepoz/public_html/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/ossdl-cdn.php): failed to open stream: No such file or directory in /home/taniepoz/domains/polinfor.pl/subdomains/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/wp-cache.php on line 116

Warning: include_once(): Failed opening '/home/taniepoz/public_html/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/ossdl-cdn.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php74/lib/php') in /home/taniepoz/domains/polinfor.pl/subdomains/strony/wp-content/plugins/wp-super-cache/wp-cache.php on line 116
Tanie strony internetowe https://strony.polinfor.pl Polinfor Tue, 12 Feb 2019 15:59:38 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.0.27 Jak promować firmę w internecie? https://strony.polinfor.pl/jak-promowac-firme-w-internecie/ Fri, 03 Feb 2017 11:42:42 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/?p=26159 Nikomu nie trzeba już tłumaczyć, jak potężnym medium jest internet – korzystają z niego obecnie praktycznie wszyscy. To ogromny zasięg, który nie tylko warto, ale wręcz trzeba wykorzystać do promocji swojego biznesu. Biorąc pod uwagę, że sporo się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat (zwłaszcza dynamiczny rozwój mediów społecznościowych jest wart odnotowania), zmieniły się również sposoby na zaistnienie w internecie. Jak obecnie efektywnie promować swoją firmę? Ile to kosztuje, oraz czy trzeba powierzyć to zadanie profesjonalistom?

Tekst ten dedykujemy przede wszystkim małym firmom.

Po pierwsze – Google

Hegemonem i niekwestionowanym królem wyszukiwarek jest Google. Korzystamy z niego na co dzień, wyszukując interesujące nas frazy – nieważne, czy to przepis na idealną zupę pomidorową, czy usługi budowlane, bo właśnie planujemy remont. Od tego większość Polaków zaczyna – bez wychodzenia z domu można znaleźć firmy, które oferują to, czego akurat potrzebujemy. Nie ma tam twojego biznesu? Tracisz na samym starcie. Jednak jak znaleźć się w Google? Są dwa sposoby – pozycjonowanie i AdWords. Można spróbować samodzielnie poprowadzić kampanię reklamową, jednak jeżeli nie mamy doświadczenia, inwestując spory budżet, możemy dużo stracić i niewiele zyskać. Bez dogłębnej analizy fraz i ich konkurencyjności, bez zoptymalizowania pod nie firmowej strony www, można wydać dużo i nie zyskać nic. Jednak nadal to organiczne wyniki wyszukiwania  (czyli to,  co wyświetla się pod linkami sponsorowanymi) cieszą się większą klikalnością użytkowników, niż reklamy. A jak się tam znaleźć? Dzięki działaniom SEO. Pozycjonowanie obecnie jest usługą trudną i wymaga specjalistycznej wiedzy – znajomości wielu narzędzi, systematycznego monitorowania wyników, znajomości zasad działania algorytmów wyszukiwarki, itd. Z tego powodu samodzielne promowanie firmy w Google się po prostu nie opłaca. Warto jednak zdać sobie sprawę, że nawet z niewielkim budżetem, można osiągnąć rezultaty w postaci nowych klientów z firmowej strony i wyjść zdecydowanie na plus w porównaniu do poniesionych kosztów. Temat pozycjonowania rozwiniemy jeszcze w osobnym artykule.

Wniosek? Promowanie własnej firmy w Google lepiej powierzyć specjalistom. Jednak nie jest to jedyny sposób na promocję biznesu w internecie.

Po drugie – Facebook i media społecznościowe

Można dyskutować nad tym, czy Facebook jest dla każdego biznesu dobrym narzędziem, jednak jedno jest pewne – codziennie korzysta z niego bardzo dużo osób. Różnica między Google, a FB jest taka, że jest to zupełnie inny kanał dotarcia do potencjalnych klientów. Interesujące jest to, że nie musisz mieć nawet firmowej strony, aby wykorzystać potencjał największego medium społecznościowego – fanpage można założyć zupełnie za darmo i jest to bardzo łatwe. Prawda jest taka, że nikt nie zna twojego biznesu lepiej od ciebie – dlatego warto promować się na Facebooku, wykorzystując własną wiedzę z danej branży. Ale trzeba przyciągnąć ludzi, zostać zauważonym – pomoc znajomych jest zawsze mile widziana, jednak może nie wystarczyć. Kluczem jest dość regularna publikacja postów,  także inwestycja w promocję. System reklamowy FB jest bardziej przyjazny, niż AdWords i oferuje coś, czego nie ma Google – można bardzo precyzyjnie określić grupę docelową dla twojej firmy. Od lokalizacji, poprzez wiek i płeć, do zainteresowań – to bardzo precyzyjne narzędzie marketingowe przynosi wysoką efektywność, jeżeli jest dobrze wykorzystane.

Ciekawym serwisem społecznościowym, jest także Instagram. Tutaj jednak trudno będzie go wykorzystać, jeśli oferujesz np. usługi hydrauliczne. Ale jeżeli jesteś projektantem wnętrz, zajmujesz się rzemiosłem artystycznym, lub sprzedajesz ekologiczną i zdrową żywność – możesz dzięki Insta dotrzeć prosto do właściwej grupy docelowej. Temat Google+ oraz Twittera pomijam, ponieważ są to media które znajdują dość wąskie zastosowanie w promocji biznesu – co nie znaczy, że nie można ich wykorzystać jako wsparcia e-marketingowego.

Więcej na temat Instagrama tu: Instagram – czy ta platforma ma komercyjny potencjał? 

Po trzecie – inne serwisy w internecie

Tutaj wiele zależy od tego, jaki konkretnie biznes prowadzisz. Jeżeli coś sprzedajesz, warto poszerzyć zasięg wykorzystując Allegro. Dobrym sposobem są również lokalne serwisy ogłoszeniowe i  portale miejskie – to szczególnie dobry pomysł, jeżeli twoja firma prowadzi usługi ograniczone lokalizacją (restauracje, firmy budowlane, zabiegi kosmetyczne, itd.).  Warto także wykorzystać potencjał olx – to cieszący się bardzo dużą popularnością serwis, gdzie można za darmo umieszczać ogłoszenia. Co jeszcze możesz zrobić? Udzielać porad na tematycznych eksperckich forach internetowych (np. dla branży budowlanej – murator) i budować wizerunek swojej firmy, jako eksperta w danej branży. Te działania nie wymagają specjalistycznej wiedzy, ale będą dość absorbujące – warto jednak zainwestować swój czas, ponieważ rezultaty mogą być naprawdę dobre.

Krótkie podsumowanie. Jest kilka różnych sposobów na promocję firmy w internecie, w skrócie można je podzielić na dwie kategorie – wymagające inwestycji w usługi specjalistyczne, lub angażujące czasowo. Obecność w Google wymaga zainwestowania, ale w zamian można liczyć na bardzo dobre efekty. Warto także przyjrzeć się mediom społecznościowym – samodzielnie można osiągnąć wiele, jednak trzeba poświęcić czas na zaznajomienie się np. z systemem reklam na Facebooku, co może dla wielu być dużą przeszkodą. Jeżeli możesz poświęcić więcej własnego czasu na promowanie biznesu, zdecydowanie warto wykorzystać serwisy lokalne, umieszczać na nich ogłoszenia o swojej działalności, dobrym sposobem jest również udzielanie się na forach tematycznych i budowanie wizerunku eksperta.

]]>
Bezpieczeństwo w sieci – strona użytkownika https://strony.polinfor.pl/bezpieczenstwo-w-sieci-strona-uzytkownika/ Thu, 11 Aug 2016 11:38:38 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/?p=1059 Serfując po wirtualnym świecie mamy przeważnie jakąś świadomość, że to co robimy jest  rejestrowane. Nie mówię tu o każdym ruchu palców na klawiaturze, ale o wszystkim tym, co dobrowolnie udostępniamy w sieci – zdjęcia, komentarze, opinie itd. Samo w sobie nie stanowi to zagrożenia – informacji udostępnianych przez wszystkich internautów jest zbyt dużo, by ktoś mógł zrobić coś złego z nimi wszystkimi naraz. Jednakże, gdy udostępniane przez nas informacje w sieci zaczynają być zbyt osobiste, albo pokrywają się z tym czego użyliśmy w naszych hasłach, rodzi to szereg problemów. Szczególnie, jeśli ktoś obierze nas za cel.

HASŁA

Zacznijmy od oczywistej rzeczy – zabezpieczenia naszych kont mailowych, portali społecznościowych i bankowości internetowej. Wiele z nich ma pewne wymagania, które trzeba spełnić, zanim hasło zostanie zaakceptowane – nie jest to widzimisię danego portalu, a wymóg który ma zapewnić nam większe bezpieczeństwo.

Czemu? Rozważmy to na prostym przykładzie – mamy hasło „kot” – używamy tylko małych liter alfabetu łacińskiego – jest ich 26, w haśle wykorzystaliśmy 3. Jeżeli ktoś zna długość naszego hasła i zakres znaków których użyliśmy (26), to wie że ma do dyspozycji 17576 kombinacji. Skąd taka dziwna liczba? 26 do potęgi 3 (263) stanowi ilość możliwych wariacji o długości trzech liter z dostępnych dwudziestu sześciu  – zakładając że litery mogą się powtarzać (np. aaa). Ta liczba może się wydawać duża, ale nawet jeśli dodamy do tego krótsze, możliwe kombinacje – o długości dwóch i jednego znaku, dostajemy 18278 kombinacji (uwierzcie na słowo, albo obliczcie sami). Wasza komórka byłaby w stanie wypisać je wszystkie w parę sekund – niewiele dłużej trwałoby sprawdzenie czy któreś z nich jest poprawne. Jest to tak zwany „brute force attack”, czyli po polsku „atak siłowy”, gdzie haker nie ma pojęcia jakie jest hasło, ale próbuje wszystkich kombinacji.

Podsumowując, nawet jeśli poprawne hasło, byłoby ostatnie na liście domniemanych, przeciętnemu hackerowi nie zajęłoby dłużej niż kilka minut, aby zalogować się na np. waszego maila (login jest wtedy raczej oczywisty). Trochę straszne, prawda?

Rozważmy więc nieco inną sytuację – mamy hasło, osiem znaków, poszliśmy po rozum do głowy i użyliśmy kombinacji małych i dużych liter a także cyfr i oto rezultat – „Anna2004”. Zwiększyliśmy możliwość kombinacji do 628 = 218340105584896 – całkiem imponująca liczba. Ale, jeśli udostępniliśmy gdzieś informację, że nasza żona to Anna i pobraliście się w 2004 roku, to hasło jest spalone w przedbiegach.

Nie jest tak, że hacker zgadnie je od razu, ale jeśli użyje imion, dat i nazw własnych, które są udostępnione przez Was albo o Was w internecie, aby zawęzić swoje poszukiwania, to otrzyma listę paru bądź parunastu tysięcy kombinacji, które sprawdzi w bardzo szybki sposób. Sam fakt łączenia daty i imiona, może narazić nas na przejęcie konta, nawet jeśli data i imię jest naszą słodką tajemnicą i nikt nie wie co one dla nas oznaczają – liczba imion jest skończona, a daty mają przewidywalny format – tyle wystarczy, by nie były one najlepszym źródłem naszych haseł.

Jednak nie siejmy paniki  – celem tego tekstu jest uzmysłowienie potencjalnych zagrożeń. Hasło w stylu „HerMeneGilda07.07.2016r” dalej stanowi potencjalnie zabezpieczenie nie do złamania, mimo obecności imienia i daty. Jego długość jest imponująca (23 znaków), zawiera małe i duże litery, a także cyfry, nie wspominając już o kropkach, które dodają całą gamę nowych znaków do ilości kombinacji.

Patrząc na ten temat od innej strony, można dojść do wniosku, że hasło które zawiera trzydzieści liter „a” też jest genialne – ilość potencjalnych kombinacji to 2630 = bardzo duża liczba. Jednak ilość potencjalnych kombinacji jest tylko próbą uzmysłowienia podstaw mechaniki działania haseł – w żaden sposób nie stanowi ona niepodważalnego wyznacznika ich siły, jedynie punkt odniesienia. Ponadto, większość portali na które trzeba się logować, mają odgórne ograniczenia długości haseł, więc poleganie tylko na długości hasła nie jest najlepszą metodą. Poza tym sprawdzenie czy hasło nie stanowi ciągu tych samych znaków (niezależnie od znaku i długości ciągu) jest bardzo szybkie.

Ważną kwestią jest także powtarzalność haseł – nie chodzi mi o ilość tych samych liter czy cyfr, ale o używanie tego samego hasła na wielu różnych stronach. Praktyka o tyle częsta, co tragiczna w skutkach. Do tej pory zakładaliśmy, że silne hasło uchroni nas przed dostępem do naszego kont –  ale co jeśli ktoś znajdzie „tylne drzwi” do naszych danych użytkownika i pozna hasło niezależnie od jego siły? Jeżeli zrobi to na naszym portalu randkowym, pół biedy. Gorzej jeśli użyliśmy tego samego hasła do naszego konta internetowego w banku. Wniosek jest jeden – używanie tego samego hasła może się na nas zemścić. Wystarczy, że jedno z miejsc będzie miało niewystarczającą ochronę naszych danych osobowych, a wszystkie mogą stanąć otworem dla hakera.

Wiecie co jest najskuteczniejszą metodą, aby nasze hasło nie zostało złamane? Po prostu nie zdradzajcie go absolutnie nikomu, nie zapisujcie nigdzie poza swoją głową, i nie korzystajcie z wydarzeń i sytuacji z życia osobistego przy wymyślaniu hasła.

PHISHING

Nawet jeśli hasła mamy już wystarczająco „mocne”, żeby odeprzeć każdy bezpośredni atak hackerski, dalej mają one pewną słabość – ciebie. Mówi się, że w każdym systemie komputerowym najsłabszym ogniwem jest człowiek.

Idąc dalej tym tropem –  nawet przy odpornym na atak haśle, nadal ma ono swój słaby punkt – czynnik ludzki. Chodzi mi tutaj o tak zwany „phishing” czyli próby wyłudzenia haseł poprzez maile lub inne formy komunikacji sieciowej. Może się to wydawać trywialne, bo przecież nikt świadomie nie poda nieznanej mu osobie swojego hasła. Hakerzy liczą na efekt skali – wysyłają wiadomości do wielu osób i liczą na to, że chociaż 1% zareaguje.

Liczą nie na to, że ktoś jest głupi, ale  poprzez naśladowanie administratorów serwera (lub osoby zarządzającej naszym kontem) na chwilę nieuwagi z naszej stron. Często zanim zorientujemy się, że coś jest nie tak, już jest za późno. Potwierdziliśmy jakąś operację albo zalogowaliśmy się na podstawioną przez hakera stronę, użyliśmy do tego naszego hasła i już po chwili straciliśmy dostęp do naszego konta na rzecz włamywacza.

Rzecz w tym, że często ciężko rozróżnić podstęp hakerów od prawdziwej wiadomości administracyjnej. Dlatego każda prośba o zalogowanie się pod podanym adresem albo prośba o udostępnienie hasła w celach administracyjnych, powinna od razu wzbudzać w nas nieufność. Żaden serwis internetowy nie będzie prosił o twoje hasło bezpośrednio – mają do niego swoje dostępy, jeśli już muszą coś z nim zrobić. Jeśli chodzi o logowanie do danego portalu, lepiej zamiast klikać podanego linka, wejść na stronę samodzielnie wpisując adres w przeglądarce.

Zachowaj czujność podczas przeglądania internetu. Każda prośba o udostępnianie danych osobowych powinna wzbudzać nieufność. Czy chodzi o przesłanie danych wprost czy o zalogowanie się pod podany adres – zastanówmy się dwa razy, zanim spełnimy taką prośbę a najlepiej z góry ją odrzucać i tylko w razie wątpliwości, skontaktujmy się z danym miejscem bezpośrednio.

PODSUMOWANIE

Zgadywanie haseł i ich wyłudzanie podanymi metodami, stanowią tylko parę z licznych narzędzi w arsenale hakerów. Razem z postępem technologicznym i coraz większą świadomością społeczeństwa o niebezpieczeństwach w internecie, sposoby sieciowych przestępców są coraz bardziej wyrafinowane i trudniejsze do rozpoznania. Mimo, iż firmy zajmujące się tworzeniem oprogramowania dbającego o nasze bezpieczeństwo nie próżnują, to nasza świadomość o tych niebezpieczeństwach jest bardzo istotna. Jeżeli zamiast najsłabszego ogniwa w łańcuchu, będziemy dobrze poinformowanym członkiem społeczności internetowej, świadomym zagrożeń czyhających pod każdym linkiem, wytrącimy z rąk cyberprzestępców bardzo skuteczne narzędzie, jakim jest niewiedza ofiar.

]]>
Poradnik – jak przekazać uprawnienia do Google Analytics https://strony.polinfor.pl/poradnik-jak-przekazac-uprawnienia-do-google-analytics/ Wed, 16 Mar 2016 15:19:19 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/?p=764 Analiza ruchu na stronie jest bardzo ważną sprawą zarówno przy pozycjonowaniu jak i przy prowadzeniu kampanii Adwords.

Wielu naszych klientów ma już na stronach lub sklepach zainstalowane statystyki Google Analytics, problemem jest przekazanie dostępu do konta.

Najlepszym rozwiązaniem jest udostępnienie wglądu zamiast przekazywania loginu i hasła używanego przez klienta.

Poniżej poradnik jak taki dostęp przekazać:

Zacznijmy od zalogowania na konto Analytics.

Kolejny krok to przejście do zakładki „Administracja” – pokazane na obrazku poniżej:

screenshot-analytics google com 2016-03-16 16-00-13

Następnie należy kliknąć opcję „Zarządzanie użytkownikami” – jeśli nie masz uprawnień do dodawania użytkowników do konta to zobaczysz komunikat „Nie masz wystarczających uprawnień, by modyfikować użytkowników na tym koncie.”. W takim przypadku należy skontaktować się z osobą, która zakładała konto i posiada pełne uprawnienia.

Jeśli wszystko jest ok, można przejść do następnego kroku. W polu „Przyznaj uprawnienia dla” (wskazane czerwoną strzałką na obrazku poniżej) należy wpisać nasz adres mail: polinfor@gmail.com – dobrze jest zaznaczyć pole „Powiadom tego użytkownika przez e-maila” – dzięki temu od razu dostaniemy powiadomienie o przekazaniu dostępu.

2-analytics google com 2016-03-16 16-01-44

Teraz wystarczy kliknąć przycisk „Dodaj” i gotowe. Wszystko powinno wyglądać jak na obrazku poniżej:

3-analytics google com 2016-03-16 16-02-35

Dokładnie tą samą metodą można udostępnić statystki Google Analytics dowolnej osobie posiadającej konto Google.

]]>
Dlaczego nie masz klientów z firmowej strony? https://strony.polinfor.pl/dlaczego-nie-masz-klientow-z-firmowej-strony/ Thu, 18 Feb 2016 10:44:11 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/?p=693 Dzisiaj podejmę się bardzo trudnego i złożonego tematu – dlaczego strona internetowa nie przynosi oczekiwanych rezultatów? Dlaczego nie ma klientów, lub – w wypadku sklepu internetowego – sprzedaży? Jeżeli myślicie, że jest jedna i prosta odpowiedź na to pytanie, to polecam porzucić ten trop. Czynników, które mają wpływ na skuteczność sprzedażową jest naprawdę dużo. Czasami kluczowe znaczenie mają bardzo drobne detale, jak na przykład brak formularza kontaktowego, brak wezwania do działania, nieprzyjazna użytkownikom struktura, źle dopasowana do tematyki kolorystyka, kiepskiej jakości materiały graficzne, niepoprawne językowo treści, lub brak informacji, których poszukują klienci. Zanim pochylimy się nad tymi aspektami, warto jednak poznać bardzo ważne pojęcie.

Współczynnik odrzuceń

Tutaj optymistycznie zakładam, że na stronie są zainstalowane statystyki Google Analitycs. Bez tego narzędzia (które jest darmowe) nie ma możliwości przeanalizowania przyczyn braku skuteczności, ponieważ nie ma danych. Samo pojęcie brzmi złowieszczo, i nie bez powodu. Jest to wartość wyrażona procentowo, której znaczenie najłatwiej będzie wyjaśnić na konkretnym przykładzie. Jeśli współczynnik odrzuceń wynosi 80% to znaczy, że 80% użytkowników, którzy trafiają na stronę szybko ją opuszcza – nie przechodzą na inne podstrony, nie spędzają czasu przeglądając witrynę, tylko niemal natychmiast ją zamykają. Nie da się zejść do zera z wartością współczynnika odrzuceń, jednak w skrócie – im mniejsza jest ta wartość, tym lepiej.

Dlaczego współczynnik odrzuceń jest wysoki? Jest kilka głównych powodów. Albo strona jest odrzucająca wizualnie, albo nie ma na niej tego, czego użytkownik poszukiwał. Warto wziąć pod uwagę również trzecią przyczynę – brak responsywności szablonu strony. Jeżeli strona nie jest dostosowana do urządzeń mobilnych, to współczynnik odrzuceń może być wysoki, ponieważ coraz więcej osób korzysta ze smartfonów i tabletów do przeglądania internetu, ostrożny szacunek to ok. 20-30% wszystkich użytkowników – to się naprawdę może źle odbić na statystykach.

A jeśli współczynnik odrzuceń jest niski?

Bywa, że niski współczynnik odrzuceń (czyli do 30%)  nie przekłada się na wzrost liczby klientów. W takim wypadku należy się bacznie przyjrzeć strukturze strony – może użytkownik szuka możliwości kontaktu, jakiegoś formularza lub numeru telefonu i nie może znaleźć? Może jest jakiś słaby punkt oferty, który powoduje spadek zainteresowania? Może struktura strony sprawia, że ludzie się zwyczajnie na niej gubią i zirytowani odpuszczają? Tutaj należy dokonać naprawdę głębokiej analizy. System statystyk jest bardzo dokładny i pozwala zlokalizować problem. Często przyczyna okazuje się łatwa do wyeliminowania – wystarczy umieścić na stronie formularz kontaktowy, lub zachęcające do działania hasło z przekierowaniem na stronę z danymi kontaktowymi (przykład: Jesteś zainteresowany naszą ofertą? Napisz do nas lub zadzwoń!). To powinno sprawić, że zwiększy się tak zwana konwersja.

bar-621033_960_720Kilka słów o konwersji

Konwersję badamy na kilku poziomach. Jako punkt wyjścia przyjmę tutaj efekty działań SEO, czyli ruch kierowany na stronę z wyszukiwarki Google. Te liczby potrafią być czasami bardzo obiecujące – dajmy na to, że stronę odwiedza miesięcznie około 1000 unikalnych użytkowników. Następnym krokiem jest sprawdzenie współczynnika odrzuceń – jeśli jest wysoki, to szukamy przyczyn. Oprócz tych wymienionych w pierwszym akapicie, powodem wysokiej wartości tego współczynnika mogą być źle dobrane frazy, mam tu na myśli takie słowa kluczowe, które nie odpowiadają ofercie. Przykład: sklep z sukienkami który jest pozycjonowany na frazę bluzki damskie sklep internetowy  – tak, ta fraza może generować spory ruch, ale co z tego skoro nie odpowiada asortymentowi klienta? Użytkownik po prostu taką stronę szybko opuszcza, bo nie znalazł tego, czego szukał. Właściwy dobór fraz ma bardzo duże znaczenie, nie ma sensu upierać się na to, by strona była promowana tylko pod kątem generowania dużego ruchu.

Wróćmy jednak do konwersji. Jeżeli mamy 1000 unikalnych użytkowników i współczynnik odrzuceń na poziomie 30%, to kolejnym punktem jest określenie ile procent osób wykonało akcję – to może być wysłanie zapytania z formularza kontaktowego, lub dodanie produktów do koszyka. Trudno jest tutaj określić jaka powinna być wartość konwersji, ponieważ dużo zależy od specyfiki danej branży, przyjmijmy więc że dużym sukcesem będzie 10-30% spośród tych użytkowników, którzy nie opuścili strony od razu. Liczbowo przedstawia się to tak: 1000/700/210-70 – na 1000 unikalnych użytkowników 70-210 (10-30%) wykonało akcję. W tym punkcie kończy się praca specjalisty od marketingu internetowego, a zaczyna się praca Twojej firmy – to od Ciebie i Twoich pracowników zależy ile osób zdecyduje się skorzystać z oferty – to jest ostatni punkt konwersji. Wiadomo, że nie każdy kto wykonał akcję stanie się docelowym klientem, można szacować (tutaj też zależy od branży) na kolejne 10-30%, jednak konwersja może być wyższa. Lub niższa. Ostatecznie przedstawia się to tak: z 1000 osób które weszły na stronę z oferty skorzystało od 7 do 63 osób – spory rozrzut, który wynika właśnie z konwersji.

Podsumowanie

Jak widać, od momentu kiedy ktoś odwiedzi Twoją stronę, do momentu w którym stanie się Twoim klientem, jest bardzo długa droga. Te czynniki, które zostały wyżej wymienione obejmują jedynie kwestie samej strony internetowej i działań SEO, jest ich jednak więcej. Znaczenie mają opinie i recenzje, obecność na kanałach social media, lub jakość obsługi klienta w Twojej firmie. Kluczem do poznania przyczyn braku rezultatów ze strony internetowej jest dokładne przeanalizowanie statystyk i precyzyjne określenie słabego ogniwa. Diagnoza jest połową sukcesu – kolejnym krokiem jest dążenie do poprawy i umocnienia tych słabych punktów. Jak widać samo przyciągnięcie na stronę dużego ruchu nie oznacza sukcesu sprzedażowego.

 

]]>
Instagram – czy ta platforma ma potencjał komercyjny? https://strony.polinfor.pl/instagram-czy-ta-platforma-ma-potencjal-komercyjny/ Mon, 02 Nov 2015 14:42:54 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/Blog/?p=128 Instagram nie kojarzy się zbyt biznesowo. W najlepszym razie można spotkać się z komentarzami, że to taka zagraniczna fotka.pl. Panuje przekonanie, że roi się tam od gimnazjalistów, głównie dziewcząt wrzucających swoje ofiltrowane selfie, no – może w najlepszym razie można trafić na licealistów. Takie podejście do Instagrama to przejaw ogromnej ignorancji. Tak, to prawda że główna grupa docelowa tej platformy jest młoda – 95% użytkowników ma mniej niż 35 lat. Jednak – społeczność jest sześciokrotnie bardziej aktywna niż ta na Facebooku. A to powinno dać do myślenia.

O co tyle szumu?

W roku 2012 serwis został kupiony przez Facebooka. Instagram rozwija się bardzo dynamicznie – szybko przybywa użytkowników. To dobra wiadomość, ponieważ rośnie również zasięg potencjalnych odbiorców.  Zasady funkcjonowania są proste – jest to aplikacja na smartfony (działająca obecnie pod wszystkimi dostępnymi systemami operacyjnymi),  która umożliwia publikację zdjęcia w charakterystycznym kwadracie, można dodać różne efekty kolorystyczne (czyli filtry), hasztagi i opis. I już, gotowe – teraz tylko czekasz na lajki i obserwatorów. Prosta publikacja i łatwość zdobycia lajków sprawia, że liczba, wrzucanych na Instagram zdjęć, gwałtownie rośnie.  Tak, to prawda – większość wrzucanych materiałów jest niskiej jakości, jednak to samo dotyczy każdego kanału social media. Największą siłą serwisu są użytkownicy, którzy mają rozbudowane i liczne grono odbiorców – to doskonały sposób na wypromowanie marki, można też dotrzeć bezpośrednio do klientów – to bardzo skuteczny marketing!

Co sprzedaje się na Instargramie?

Głównie wszelkie towary związane z kategorią lifestyle – oryginalne ubrania, biżuteria, ekologiczna żywność, dodatki do wnętrz, wszelkie produkty handmade… Trochę tego jest. Jak działa skuteczna promocja na Instagramie? Są dwie drogi – założenie profilu dla marki lub skorzystanie z popularności innych użytkowników. Jednak najskuteczniej zadziała połączenie obu sposobów. Tutaj do przodu mają małe biznesy – sklepy internetowe z dobrej jakości, niszowymi produktami, o unikalnym wzornictwie, start-upy subskrypcyjne (żywnościowe, upominkowe, itd.) czy osoby, które prowadzą małe manufaktury. To właśnie tego szuka najcenniejsza grupa obecna na Instagramie – rzeczy oryginalnych, wysokiej jakości, zdrowych i ekologicznych. Dla dużych marek ten serwis może być miejscem do stworzenia wartościowego public relations. Budowanie świadomości marki, zdobywanie nowej grupy docelowej, kreowanie pozytywnego wizerunku – dla wielkich graczy to cenne narzędzia marketingowe.

Przykłady na opornych

https://instagram.com/happysocksofficial/ – bardzo „instagramowy” produkt, jakim są kolorowe i oryginalne skarpetki. Zdjęcia z tym produktem pojawiają się regularnie na profilach wielu popularnych użytkowników, co bardzo szybko buduje szeroką grupę odbiorców. Wystarczy spojrzeć na to, jak bardzo popularny jest ten profil.

https://instagram.com/cudmiodbox/ – polski start-up subskrypcyjny z dobrej jakości, ekologiczną żywnością. Profil jest obserwowany przez ponad 3 tysiące osób, najnowsze zdjęcia mają powyżej 100 lajków. To doskonały przykład wykorzystania potencjału Instagrama, produkty promowane są także przez innych użytkowników, którzy posiadają profile o tematyce kulinarnej – to pozwala dotrzeć do osób bezpośrednio zainteresowanych prezentowanym asortymentem.

https://instagram.com/dilmahpolska/ – tym razem duży gracz. Wysokiej jakości materiały budują pozytywne skojarzenia z produktem. Marka zbudowała swój profil na Instagramie odddając go pod opiekę innym, popularnym użytkownikom – dzięki temu pojawiały się nie tylko dobre zdjęcia, ale również przybywało obserwatorów. Obecnie spadła regularność dodawania zdjęć, jednak ten przykład pokazuje, że potencjał Instagrama został również zauważony przez znane i wielkie korporacje.

Podsumowanie

Instagram nie jest tak wszechstronnym kanałem social media, jak Facebook. Nie polecam go każdemu. Jednak dobrze wykorzystany, potrafi zdziałać więcej, niż inne sposoby promocji – wszystko zależy do tego, jaki prowadzisz biznes. Posiadanie konta na Instargamie z pewnością opłaci się tym, którzy sprzedają towar poszukiwany przez użytkowników serwisu – rzeczy oryginalne, najlepiej ręcznie wykonane, boksy subskrypcyjne, ekologiczna żywność, elementy wystroju wnętrza (plakaty, grafiki, detale dekoracyjne). Wychodzi na to, że sprawdza się dobra zasada marketingowa – jeśli grupa docelowa, do której chcesz kierować swoje usługi lub produkty, jest obecna na danym kanale social media, to twoja firma też powinna tam być.

 

]]>
Mac kontra Windows https://strony.polinfor.pl/mac-kontra-windows/ Thu, 22 Oct 2015 12:53:56 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/Blog/?p=123  

 

Wielkie konflikty o fundamentalnym znaczeniu – iPhone czy Samsung Galaxy? Hamburger czy pizza? Londyn czy Nowy Jork? I wreszcie – Windows czy Mac OS? Rzucają się wszyscy sobie nawzajem do gardeł, wyzywają od hipsterów, albo cebulaków, patrzą na siebie spod byka i parskają z niesmakiem… Dobra, chyba trochę za daleko zabrnęliśmy. Poruszam ten temat na naszym firmowym blogu, nie bez powodu. Ostatnio w naszej firmie pojawił się obcy – MacBook Pro mu na imię – ma ponad 15 cali, jabłko mu się jarzy złowrogo, cały z amelinium jest… Ok, ok – koniec żartów, teraz będzie na poważnie.

Zanim jednak zacznę, dodam istotną informację na swój temat – jestem pogromczynią laptopów. Wykrywam wszystkie wady, u mnie sprzęt komputerowy przechodzi prawdziwy BootCamp i rzadko wychodzi z tego doświadczenia cało. W swojej niezbyt długiej karierze doprowadziłam do skraju totalnego załamania trzy laptopy (jeden, dzięki Bogu, był u mnie tylko na kilka miesięcy).  Wszystkie od nowości. Acer Aspire (świeć laptopowy bożku nad jego mechaniczną duszą) po niecałych trzech latach ze mną wygląda, jakby przetrwał II wojnę światową – doświadczył wymiany matrycy, wymiany płyty głównej, wymiany gniazda zasilania, padło w nim wejście na audio, została wymieniona klawiatura (bo poodpadały klawisze), przy podnoszeniu plastiki trzeszczą z przerażenia, a oryginalny zasilacz został zagryziony przez psa jak miał raptem miesiąc (zasilacz miał miesiąc, pies z pół roku). Myślicie, że nie jest tak źle i ubarwiam tę historię? Niestety – to sama prawda. Ostatecznie pożegnałam się z nim z radością, ponieważ pod koniec pobytu u mnie, dysk zaczął wydawać odgłosy agonii. W tym oto dniu pod moją pieczę trafiło Lenovo. Przywitało mnie radośnie – bluescreenem i bolesnym przytrzaśnięciem skóry na kolanach. I tu mam pytanie na panów-izynierów z Lenovo – serio? Zaprojektowaliście klapę tak, że nie można bezboleśnie używać LAPtopa na kolanach? Przemyślcie to dobrze – bo jak sama nazwa wskazuje ten komputer służy DO TRZYMANIA GO NA KOLANACH (LAP LAP LAP). Ale najśmieszniejsze miało się dopiero zacząć. Sam sprzęt miał mniej, niż dwa lata. Powinno się pracować na nim całkiem przyzwoicie – w końcu dysk SSD, mocny procesor z AMD, nienajgorsza karta graficzna. Dla kogoś kto głównie pisze, obrabia zdjęcia i przygotowuje materiały graficzne w Photoshopie – powinno całkowicie wystarczyć. Ale nie – jęczał z przerażenia podczas pracy na dwóch przeglądarkach (Chrome i Firefox), uruchomienie Photoshopa spowodowało gwałtowny wzrost obrotów, a sam laptop nagrzewał się tak, że można było usmażyć na nim jajecznicę. Tak – przegrzewanie się to był najgorszy mankament, a najzabawniejsze jest to, że nie włączał się wiatrak… Należało uruchomić go ręcznie poprzez program. Super, nie? Windows parokrotnie dawał znać o sobie – a to komputer odzyskał sprawność po nieoczekiwanym zamknięciu, a to Lightroom wyrzuca brak odpowiedzi, a to uruchamianie trwa pół wieku… Tak, przypominam – dysk SSD i te sprawy. Lenovo szczęśliwie wróciło do swojego właściciela i nie zdążyłam zrobić mu większej krzywdy.

Po tym sążnistym wstępie pora na konkrety. Podkreślam (jakby ktoś nie zauważył) mocno subiektywne podejście do rzeczy. Ja naprawdę wielkich wymagań odnośnie sprzętu nie mam – pracuję głównie w przeglądarkach internetowych (gdzie obsługuję system pozycjonowania, piszę artykuły i opiekuję się kanałami social media naszych klientów), często na grafikach (robię zdjęcia, które przechodzą proces podstawowej obróbki, przygotowuję materiały do publikacji w internecie, pracuję nad stronami www). Nie montuję filmów, nie pracuję na grafice wektorowej, nie korzystam z programów do grafiki 3D. I nie gram w gry. Tak naprawdę od laptopa oczekuję dwóch rzeczy – stabilności systemu i wydajności. Nie chcę ciągłych aktualizacji, po których musiałam dwukrotnie robić recovery systemu (tak Windowsie – to o tobie), nie chcę nieoczekiwanych zamknięć, komunikatów w stylu program XYZ nie odpowiada. To nie wpływa dobrze na jakość mojej pracy. Z tego powodu postanowiłam twardo – pora na drastyczne zmiany, bo kolejnego laptopa też z pewnością zamorduję.

Dlatego wybrałam MacBooka Pro. Bo jest ładny? No ba. Ale to naprawdę nie jest ważne. Jest dość ciężki i bardzo solidny – nie trzeszczy, jak go podnoszę, jest zimny (dzięki czemu koty się na nim nie kładą, jak sobie leży zamknięty na biurku). No i mogę wygodnie na nim pracować, a lubię pracować na kanapie, łóżku, lub przy kuchennym stole. Nie jestem typem przyspawanym do biurka. Dodam, że kupiony komputer nie jest nowy – chciałam najpierw spróbować zanim wydam od 10-14 tysięcy na laptopa.  Sam system jest zupełnie inni niż Windows, ale oswoiłam go całkiem sprawnie – następnego dnia miałam już zainstalowane całe potrzebne mi oprogramowanie (dzięki Adobe za programy dostępne w systemie subskrypcyjnym). Działa mi prawie wszystko – mogę odtwarzać filmy, przerzucać zdjęcia, ba – nawet Nokia Lumia za pomocą odpowiedniej aplikacji działa. Tylko NapiProjekt nie działa. Ale spokojnie, myślę że przetrwam bez ;). System jest stabilny – nie wywalił się ani razu, nie muszę instalować programów antywirusowych, nie muszę przerywać pracy, by zrobić aktualizację, może sobie ciągle działać w uśpieniu, dzięki czemu jest natychmiast gotowy do pracy. Czasem się nagrzewa (aluminiowa obudowa oddaje ciepło) podczas wchodzenia na tryb turbo boost (wiecie, że Lightroom jest cholernie zasobożernym programem? To już wiecie. Photoshop może mu czyścić buty). Parametry sprzętowe są dla mnie wystarczające – mocny procesor i7 z czterema rdzeniami, raptem  8GB RAM, nie mam dysku SSD, ale mam dwie karty graficzne – ta dodatkowa ma 1GB pamięci własnej. Wszystko śmiga – a da się go nieco ulepszyć, montując dysk SSD i dorzucając więcej RAM. Czy ma wady? Owszem. Największą z nich jest inny układ klawiatury – alt w miejscu ctrl, dzięki czemu początkowo uruchamiałam jakieś dziwne rzeczy zamiast zrobić polski znak. Mam angielską wersję systemu i przeglądarki (używam Chrome – bo się przyzwyczaiłam), mi to jednak nie przeszkadza (pewnie da się to gdzieś łatwo zmienić). Wadą jest też przejście na zupełnie inny system – wszystko jest odwrotnie (przyciski do zamykania i minimalizowania okienek są po lewej) ustawienia uruchomionych programów zmienia się na pasku, który się wyświetla na górze, i tak dalej. Mimo, że mój model nie posiada Retiny, to rozdzielczość i wyświetlanie kolorów powala. A najlepsze jest to, że działa na nim zewnętrzna karta muzyczna, dedykowana do systemu Windows,  a  projektor prawidłowo wyświetla obraz od pierwszego podłączenia (nie ma HDMI, ale bardzo tanio można kupić przejściówkę z Thunderbolt, która działa), Kino domowe nie ucierpiało na tej przesiadce (i tak mamy do dyspozycji jeszcze to nieszczęsne Lenovo, więc wielkiej katastrofy i tak by nie było). Z detali, które dla mnie są bardzo istotne – gniazdo ładowania i sposób podłączenia ładowarki. W Acer Aspire miałam poważny problem – gniazdo zasilania było tak słabym punktem, że rozwaliło się po kilku miesiącach. Tutaj to jest niemożliwe – kabel trzyma się na magnesie, przy mocniejszym pociągnięciu po prostu się wypina, nie uszkadzając styków.

Dla kogo będzie dobry MacBook? Z pewnością dla grafików i osób, które dużo piszą. Nie ma co się obawiać, że stracimy na funkcjonalności – większość programów ma wersje na Mac OS. To bardzo solidny laptop do pracy. Komu go nie polecam? Przedsiębiorcom, którzy samodzielnie prowadzą księgowość i rozliczają się z ZUSem – program Płatnik Wam nie zadziała ;). Podobno nie będzie to również dobry wybór dla programistów – ale tu się nie wypowiem. Ja wiem jedno – zostaję przy systemie Mac OS i kolejnym laptopem z pewnością będzie nowsza wersja MacBook Pro.

]]>
Śmierć pozycjonowania https://strony.polinfor.pl/smierc-pozycjonowania/ Wed, 30 Sep 2015 13:11:28 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/Blog/?p=111 To się w sumie robi powoli śmieszne. Po raz kolejny trafiam w szeroko pojętych mediach na artykuł o tym, że pozycjonowanie się kończy, branża umiera, a ostatni gasi światło. O tyle mnie to fascynuje, że te globalne trendy zdają się jakoś kompletnie mijać z rzeczywistością, w jakiej funkcjonuje nasza firma. Być może działa tutaj paradoks w stylu, że ktoś zrobił coś niemożliwego dlatego, że nikt mu nie powiedział, że to niemożliwe. Wychodzi na to, że powinniśmy zwijać manatki i uciekać niczym szczury z tonącego statku. A może my się w ogóle nie zajmujemy pozycjonowaniem stron, tylko czymś innym?

Co na to ogólnodostępne źródło wiedzy dla wszystkich? Cóż… Według Wikipedii pozycjonowanie jest synonimem optymalizacji dla wyszukiwarek internetowych, a idzie to tak:

Optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych (ang.search engine optimization, SEO; zwana także pozycjonowaniem) – procesy zmierzające do osiągnięcia przez dany serwis internetowy jak najwyższej pozycji w wynikach organicznych wyszukiwarek internetowych dla wybranych słów i fraz kluczowych. Proces pozycjonowania jest elementem szeroko pojętego marketingu internetowego. Pozycjonowanie opiera się na ciągłym poznawaniu mechanizmów rządzących wyszukiwarkami i dostosowywaniu kodów serwisów internetowych do aktualnych algorytmów wyszukiwarek w celu poprawienia pozycji danego serwisu na liście wynikowej.

W polskiej nomenklaturze branżowej dominuje rozróżnienie między pozycjonowaniem (ang.off-page) a optymalizacją stron (ang.on-page), choć często wyrażenia te mogą być używane zamiennie. Pierwszy z terminów odnosi się do działań prowadzonych poza docelową witryną (np. Link building), zaś optymalizacja w takim kontekście oznacza działania prowadzone bezpośrednio na stronie internetowej (wpływające na jej budowę, treść i strukturę).

Szczególną rolę w procesie pozycjonowania stron odgrywają media społecznościowe takie jak Google+, Facebook, Twitter, które są zintegrowane zazwyczaj z daną stroną internetową.

Ostatnie zdanie jest co najmniej dziwne, ponieważ social media to nie pozycjonowanie, platformy społecznościowe nie stanowią również elementu działań SEO, chociaż – co wielokrotnie podkreślamy –  pełnią rolę wspomagającą (ostatni wpis na temat Google+). Są to po prostu kolejne źródła ruchu na stronie klienta, jest to jednak usługa innego rodzaju.

seo-758264_640Pozycjonowanie jest główną usługą naszej firmy, a zajmujemy się tym od roku 2007, więc możemy się co nie co o tym wypowiedzieć. Mamy bardzo elastyczny model współpracy z klientami, zarabiamy na skutecznie wypozycjonowanych stronach, a nie na niekorzystnych umowach (nie twierdzę, że cała nasza konkurencja tak robi, jednak nieetyczne działania w tej branży są niestety codziennością). Nasi klienci mają realne zyski z wykonanej przez nas pracy – dzięki wysokim pozycjom w wyszukiwarce wygrywają z konkurencją w branżach, w których działają. Mimo wielu rzekomo śmiertelnych updatów algorytmów Google (to właśnie stąd ten płacz o końcu branży),  utrzymujemy strony na wysokich pozycjach (często na bardzo wymagające frazy o ogólnopolskim zasięgu) od wielu lat. Więc… Ekhm… Nie do końca rozumiem, gdzie ta branża tonie? Może nasz statek znajduje się akurat w słynnym oku cyklonu? Nie sądzę.

Obecnie warunki do rozwoju firmy SEO są wręcz wymarzone – wreszcie nie trzeba przedsiębiorcom tłumaczyć czym jest pozycjonowanie, bo od dawna już to wiedzą. Rynek jest pełen potencjalnych klientów, ponieważ ludzie coraz częściej korzystają z Google, by znaleźć usługodawcę, lub kupić jakiś produkt. Praktycznie nie istnieje branża, w której nie opłacałoby się pozycjonowanie. Serio – klientów starczy dla wszystkich pozycjonerów. A jednak coś jest na rzeczy,  coraz trudniej zacząć pracę w tym zawodzie, nie ma żadnych podręczników, ponieważ wiedza w tej dziedzinie się bardzo szybko deaktualizuje, metody opisane dwa lata temu są już nieskuteczne. Łatwej kasy w SEO już nie ma, więc może stąd ten płacz? Że trzeba NAPRAWDĘ zapracować na sukces i przede wszystkim – trzeba nadążać za zmianami algorytmów Google i za trendami marketingu internetowego. Cóż, taki jest ten zawód, albo jesteś na bieżąco, albo faktycznie – nie dajesz rady. Ale nie biadol wiecznie na forach tematycznych, nie podsuwaj dziennikarzom biznesowym tematu, bo potem czytamy, że branża umiera. Nie umiera, po prostu specjalistów od SEO tak naprawdę zawsze było niewielu. I nadal tak jest.

]]>
Google+ dla firm lepszy niż Facebook? https://strony.polinfor.pl/google-dla-firm-lepszy-niz-facebook/ Fri, 12 Jun 2015 11:41:35 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/Blog/?p=96 Google+ często jest stawiany w roli konkurenta Facebooka. Jednak z moich obserwacji wynika, że to dwie zupełnie różne platformy społecznościowe. Fanpage na FB to przede wszystkim gigantyczne możliwości w zakresie komunikacji z klientami – budowanie relacji, informowanie o nowych produktach i usługach, trafianie do precyzyjnie dobranej grupy docelowej.

Więc po  co komu g+?

Regularnie prowadzona strona google+ to przede wszystkim szansa na pozyskanie dodatkowego ruchu z wyszukiwarki. Jak to działa? Bardzo prosto. Google stawia na coraz większą personalizację wyników wyszukiwania, już od dawna wyniki są zróżnicowane pod względem lokalizacji. Z jednej strony to dobra rzecz – jeśli mieszkasz w Gdańsku i wpiszesz frazę „warsztat samochodowy” to nie szukasz przecież firmy z Warszawy. Na tę frazę oba miasta mają zupełnie różne wyniki, dopasowane lokalnie. Jednak to, co się najbardziej zmieniło w ostatnich latach, to sposób wyświetlania stron – nad organicznymi wynikami pojawiły się mapki. Jeśli masz wykupioną usługę pozycjonowania, to strona twojej firmy znajdzie się dopiero za nimi. I tutaj właśnie odpowiem na zadane w nagłówku pytanie. Jedynym sposobem, by strona firmowa znalazła się w mapkach jest założenie g+.

socialmedia copy

 

Czy to wystarczy?

Nie. Jeszcze nie tak dawno temu wystarczyło posiadać konto na g+, by strona firmowa wyświetlała się w mapkach na lokalne frazy. Obecnie mało, że opłaca się reularnie aktulizować stronę g+, to jeszcze warto dbać o to, by pojawiały się na niej opinie, oceny i komentarze. Oczywiście, im bardziej konkurencyjna fraza w Google, tym więcej trzeba zainwestować w g+. Czy to się opłaca? Na przykładzie jednej ze stron klientów – regularne dodawanie wpisów sprawiło, że strona pojawiła się mapkach. W efekcie ruch wzrósł na profilu g+ o 155%!

Podsumowanie

Chcesz, by strona twojej firmy wyświetlała się w mapkach? Bez założonego konta g+ nigdy tego nie osiągniesz. Jeśli jest to fraza o dużym ruchu , co implikuje wysoką konkurencyjność, warto zadbać o regularne aktualizowanie profilu firmowego. Nie musisz robić tego samodzielnie – oferujemy prowadzenie g+ razem z fanpage na Facebooku w bardzo korzystnych pakietach cenowych.

]]>
O promocji strony firmowej w internecie https://strony.polinfor.pl/o-promocji-strony-firmowej-w-internecie/ Thu, 21 May 2015 09:30:33 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/Blog/?p=82 Dzisiaj praktycznie każda firma posiada już stronę www. Jest to obecnie chyba bardziej powszechne, niż wizytówki. Kiedyś wydawało się, że strona internetowa, to może co najwyżej przynieść prestiż, wydawała się niepotrzebnym zbytkiem. Ale obecnie kiedy z internetu korzysta ok. 60% społeczeństwa* to brak firmowej strony oznacza realne ekonomiczne straty dla biznesu. Jednak sama strona nie wystarczy – użytkownicy (czyli potencjalni klienci) muszą jakoś się niej znaleźć. Są trzy podstawowe sposoby na to, by wykorzystać internet do zdobywania klientów: pozycjonowanie, reklamy AdWords i social media.

*źródło: http://www.komputerswiat.pl/nowosci/internet/2014/14/zobacz-ilu-polakow-ma-dostep-do-internetu.aspx

POZYCJONOWANIE

vector_65_11-256Obecnie nie ma sensu podawać definicji pozycjonowania, ponieważ jest to znacznie popularniejsza usługa, niż wtedy kiedy nasza firma rozpoczynała działalność na tym rynku.

Pozycjonowanie ma naprawdę kluczowe znaczenie w marketingu internetowym, jednak nie jest wcale tak łatwo dobrać odpowiednie frazy. To prawda, że najbardziej ogólne słowa (np. książki) mają największą liczbę wyszukiwań, ale to nie znaczy, że opłaca się w to inwestować.

Wiele ogólnych fraz ludzie wpisują nie po to, by znaleźć firmę, lecz po to by poznać definicję, lub zdobyć ogólną wiedzę na dany temat. Drugą istotną kwestią jest zasięg działalności – jeżeli Twoja firma operuje w określonej lokalizacji, to nie ma sensu promowanie strony na ogólnopolskie frazy. Dobrze zrobione pozycjonowanie powinno być opłacalne dla obu stron – Twoja firma powinna poprawić wynik sprzedaży, by móc inwestować w SEO.

Pozycjonowanie gwarantuje obecność firmowej strony w tzw. organicznych wynikach wyszukiwania, która nadal są zdecydowanie preferowane przez użytkowników. Jeśli ruch pochodzi z dobrze dobranych pod działalność firmy fraz, to jest gwarancję rozwoju i zwiększenia sprzedaży.

 SOCIAL MEDIA

vector_65_16-256Facebook jest gigantem w kategorii mediów społecznościowych i nikt nie ma, co do tego wątpliwości. Korzystają z niego wszyscy, nie tylko najmłodsze pokolenia.  Czy opłaca się prowadzić firmowy fanpage, i czy można spodziewać się konkretnej sprzedaży, dzięki zainwestowaniu w social media? Nie ma na to jedynej i słusznej odpowiedzi, ponieważ to zależy od kilku czynników. O ile pozycjonowanie opłaca się praktycznie w każdej branży, to promocja w mediach społecznościowych już niekoniecznie. Nie warto doradzać ludziom, że obecność na Facebooku jest niezbędna do rozwoju ich firmy, ponieważ tak po prostu nie jest. Facebook (jak i inne kanały social media) może być bardzo przydatnym narzędziem, ale równie dobrze może być stratą pieniędzy.

Fanpage powinien być prowadzony razem ze stroną internatową lub z firmowym blogiem, powinien być częścią spójnej strategii promocji w internecie, nie może sobie wisieć w próżni. Samo zbieranie „lajków” i aktualizowanie Facebooka losowymi treściami, może bardziej zaszkodzić, niż pomóc.

Tutaj wkraczamy na dość grząski grunt budowania wizerunku swojej firmy w internecie. Jeśli nie prowadzisz firmy w branży rozrywkowej, to naprawdę nie chcesz, żeby na fanpagu lądowały zdjęcia śmiesznych kotków, czy też demotywatory lub kwejki. Niestety – wiele firm na naszym rynku ma taki styl prowadzenia firmowych kont. Wbrew pozorom – social media copywriting to wyższa szkoła jazdy – komunikat musi być krótki, musi zachęcać do zapoznania się z materiałem, który promuje (bo zawsze powinien promować firmę!). Pamiętaj – to co zostanie opublikowane w internecie, już tam zostanie. Social media jest świetnym narzędziem, ale trzeba mieć świadomość, że budujemy w ten sposób wizerunek naszej firmy, jak również nawiązujemy relacje z naszymi klientami.

KAMPANIE REKLAMOWE AdWords

vector_65_10-256Ostatnim sposobem na promocję strony w internecie jest wykorzystanie dostępnych systemów reklamowych. Skupiamy się na AdWords, ponieważ jest to najbardziej popularny system oraz jest ściśle związany z wyszukiwarką Google, która na naszym rynku nie ma konkurencji. AdWords oferuje przedsiębiorcom możliwość samodzielnego zarządzania reklamami i ustalania budżetu, jednak te narzędzia trzeba umieć dobrze obsłużyć. Bardzo łatwo jest przeinwestować w kampanii źle nią zarządzając.

AdWords sprawdzi się jeśli Twojej firmie zależy na szybkich rezultatach – tutaj są one natychmiastowe. Ma to jednak swoją cenę, jednak w wielu branżach to się bardzo opłaca. Najbardziej jednak opłaca się wtedy, kiedy strona jest również obecna w organicznych wynikach wyszukiwania. Takie rozwiązanie przyciągnie znacznie więcej ruchu na stronę, niż samo AdWords, lub samo pozycjonowanie. SEO wymaga czasu, tak więc jeśli zależy ci na natychmiastowej sprzedaży, to warto zainwestować w system reklamowy Google. Czasami koszt reklam może wypaść nawet korzystniej, niż pozycjonowanie – wszystko zależy od konkretnej frazy, oraz od konkurencyjności.

 

Podsumowując – jeśli Twojej firmowej strony nie ma w internecie, to dużo tracisz. Najbardziej korzystnym rozwiązaniem jest połączenie wszystkich narzędzi do promocji – zaczynając od pozycjonowania, poprzez skutecznie prowadzone kampanie AdWords, po social media. Będziemy stopniowo rozwijać każdy z tych tematów, ponieważ marketing internetowy to naprawdę pasjonująca dziedzina, która bardzo szybko się rozwija.

 

 

]]>
Jak poprawnie sprawdzać pozycje strony w Google? https://strony.polinfor.pl/jak-poprawnie-spradzac-pozycje-strony-w-google/ Mon, 18 May 2015 14:17:37 +0000 http://taniepozycjonowanie.kylos.pl/Blog/?p=67 Rzecz wydaje się bardzo prosta – wystarczy przecież wejść na google.pl i wpisać frazę, która nas interesuje i wtedy można zobaczyć na jakiej pozycji jest nasza strona.

Nic bardziej mylnego – w Google nic nie jest tak proste jak wydaje się na pierwszy rzut oka.

Jest kilka czynników, które sprawiają, że dla tej samej frazy (np. szkolenia bhp) wyświetlane są zupełnie różne wyniki wyszukiwania.

Personalizacja wyszukiwania

Czynnik, który wyeliminujemy jako pierwszy jest personalizacja wyszukiwania – czyli dostosowywanie listy stron na podstawie danych jakie Google zebrało o nas. Jeśli odwiedzamy jakąś stronę dość często może ona wyświetlać się wysoko np. w top3. Może też być dokładnie odwrotnie i nie będzie ona widoczna.

Personalizacja jest ustalana na podstawie historii przeglądarki – tak więc należy to wyeliminować przełączając przeglądarkę w tryb prywatny. Jak to zrobić? Pokażę na przykładzie dwóch najpopularniejszych – Firefox i Chrome.

 Tryb prywatny Firefox

Najpierw klikamy menu (w prawym górnym rogu przeglądarki, poniżej czerwonego przycisku „zamknij)

firefox_priv_menu

Następnie wybieramy opcję „Nowe okno prywatne”

firefox_priv

I mamy Firefoxa bez personalizacji – w takim trybie zobaczymy wyniki wyszukiwania Google tak jak widzą je inni użytkownicy, którzy jeszcze nie odwiedzili naszej strony.

firefox_priv1

Tryb prywatny Chrome

Najpierw klikamy menu (w prawym górnym rogu przeglądarki, poniżej czerwonego przycisku „zamknij)

chrome_priv_menu

Następnie wybieramy opcję „Nowe okno incognito”

chrome_priv

I mamy Chrome bez personalizacji – w takim trybie zobaczymy wyniki wyszukiwania Google tak jak widzą je inni użytkownicy, którzy jeszcze nie odwiedzili naszej strony.

chrome_priv_window

Ustawienie lokalizacji

Od kilku lat frazy ogólnopolskie takie jak np. „szkolenia bhp” nie są już wyświetlane w sposób jednakowy w całej Polsce. Dla takich fraz wyniki są dostosowywane do lokalizacji z jakiej nasz komputer łączy się z internetem.

Dlatego wyniki wyszukiwania będą inne i pozycje poszczególnych stron będą się różniły kiedy wyszukujemy w Krakowie a kiedy w Warszawie. Oprócz tego lokalizacja ustawiana automatycznie zależy nie od tego gdzie rzeczywiście się znajdujemy ale od tego jakie dane udostępnia nasz usługodawca internetowy. Moja firma znajduje się w Rybniku jednak Netia udostępnia ogólną lokalizację na województwo i mam ustawione automatycznie Katowice.

Jakie są różnice w pozycjach stron?

Fraza szkolenia bhp wyszukiwana z Warszawy:

szkoleniabhpwarszawa

Fraza szkolenia bhp wyszukiwana z Krakowa:

szkoleniabhpkrakow

Jak widać na powyższych zrzutach ekranu, różnice są bardzo duże.

Jak sprawdzić ustawioną w Google lokalizację i ją zmienić?

Zacznijmy od przełączenia przeglądarki w tryb prywatny.

Następnie wchodzimy na google.pl i wpisujemy naszą frazę np. szkolenia bhp

Klikamy na „Narzędzia wyszukiwania” (przycisk poniżej pola wyszukiwania Google), pojawi się menu, którego ostatnią pozycją jest właśnie lokalizacja (w Chrome może się nie wyświetlić).

lokalizacja

Tak oto sprawdziliśmy jaka jest automatycznie ustawiana lokalizacja – można się czasem mocno zdziwić.

Dalej klikamy w tą pozycję (nazwę miasta) i wyświetli się menu jak na obrazku poniżej.

lokalizacja_zm1

Klikamy w pole „Wpisz miasto” i kasujemy to co jest – teraz wpisujemy interesującą nas lokalizację np. Warszawa, klikamy „Ustaw” i gotowe.

Polecam zabawę z tą opcją – zwłaszcza jeśli nasza strona jest pozycjonowana na frazy ogólnopolskie – można zaobserwować jakie są różnice w poszczególnych lokalizacjach.

Lokalizacja automatyczna nie dotyczy wyszukiwania lokalnego – dla zapytania „szkolenia bhp Warszawa” wyniki wyszukiwania będą takie same bez względu na lokalizacje osoby wyszukującej.

]]>